"Przesyłka z Missouri Star" "Przesyłka z Missouri Star"
06 lipiec 2014

Męska delegacja w Hamilton,

czyli Silesian Quilt u Missouri Star!

Wiem, wiem - czas najwyższy napisac o tych odwiedzinach, zwłaszcza, że niektórzy z Was niecierpliwie czekają. Ale ja sama nie mogłam do końca w to uwierzyć i nie ukrywam, że w tzw. między czasie inne też ważne rzeczy "się czyniły". No ale po kolei: moi synowie podróż do Stanów planowali od kilku lat (conajmniej). A jak w końcu decyzja została podjęta na 100% powiedziałam, że owszem, że mogą, ale warunek - wycieczka do Hamilton i zakupy u Jenny Doan z Missouri Star! We wtorek mieli do pokonania ponad 700 km i późnym wieczorem dotarli do celu.

IMG 3316

Ciemno, cisza jak makiem zasiał. Oprócz marnych lamp na ulicy światło wylewało się tylko z parteru jednego budynku.

IMG 3317

Podeszli i oczom Ich ukazał się widok jakże dla mnie znajomy - 10-ta w nocy a tu Panie szyją i pogaduchy urządzają. Doświadczam tego 2 razy do roku będąc na takich spotkaniach szyciowym z Czeszkami. To cudowna atmosfera, którą tylko kobiety potrafią zrobić! I tak było w tym przypadku. Nazajutrz chłopcy ponownie wrócili z "rozpiską" co maja kupić, pytając oczywiście o Jenny. Okazało się, że i owszem jest, ale to wyjątkowe szczęście, bo zazwyczaj gdzieś bywa w świecie i warsztaty uskutecznia (co mnie wcale nie dziwi, przecież :) ) Jak usłyszała, że chłopcy przyjechali mamie zakupy zrobić to.... uwierzyć nie mogła! Poświęciła im duuużo czasu oprowadzając po miasteczku, po swojej firmie, która już mieści się w większości budynków, opowiadając o całym przedsięwzięciu, filmach, quiltingu i... wszystkim co dotyczy tej branży. Moi synowie poznali całą rodzinę i co niektóre ważne osoby mieszkające w miasteczku. Zwiedzili wszystkie zakamarki, łącznie z magazynami, pomieszczeniem z maszynami do quiltingu i studiem filmowym! W między czasie jeszcze zadzwonili do mnie, co było dość że szalenie miłe, to tak zaskakujące, że muszę przyznać - wzruszyłam się do łez. Było pamiątkowe zdjęcie ( nie jedno ;) )i oto dowód, że Silesian Quilt, może do końca nie fizycznie ale "quiltingowo - namacalnie" dotarł do Jenny.

Missouri1

Dostałam również "błogosławieństwo" na kopiowanie Jej filmów. Chamsko zżynać nie mam zamiaru, ale każdy kto oglądał choć jeden mój film instruktażowy, może ( jak będzie chciał, oczywiście) dopatrzyć się podobieństwa, bo nie ukrywam, że właśnie ta formuła prowadzenia przez "Missouri Star" jest dla mnie najfajniejsza :D Niektórzy z Was powiedzą - oj "wielkiemico" - amerykańska quilterka jakich wiele w Stanach. No dla mnie nie! Dla mnie, Jenny to wzór do naśladowania. To kobieta, która z pasji potrafiła uczynić świetny biznes, to człowiek, który dba o swoich najbliższych, o rodzinę a zarazem nie jest obojętny na losy innych dając zatrudnienie ludziom tam mieszkającym i tym, którzy przyjeżdżają na kurs a po nim zostają "na zawsze" przeprowadzając się właśnie do tego miejsca. To wspaniała, ciepła, energetyczna osoba, która swoim uśmiechem i optymizmem potrafi "zarazić" wszystkich, którzy Ją spotkają. A kończąc powoli, chciałabym bardzo podziękowac znajomym za polubienie udostępnionego z profilu MSQC zdjęcia. Głupotą byłoby porównywać ilość polubień do tak znanego profilu, więc i tak jestem bardzo zadowolona, że moim znajomym zarówno na profilu prywatnym jak i "zawodowym" zdjęcie się podobało. Bądź co bądź spotkanie z "Patchworkową Gwiazdą" You Tube było  "quiltowym wydarzeniem" na miarę międzykontynentalną ;) 

Zrzut ekranu 2014-07-05 o 20.27.56  Zrzut ekranu 2014-07-06 o 21.01.03

...więc jak to zwykłam mówić....mam nadzieję do zobaczenia wkrótce :)

 

 

 

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
Czytany 2329 razy Ostatnio zmieniany piątek, 04 wrzesień 2015 14:34
Oceń ten artykuł
(0 głosów)